Wczoraj sen miał mnie w potrzasku, a zmęczenie chwyciło mnie w swoje ramiona i wczorajszy ambitny pomysł poszedł spać razem ze mną. A więc, kontynuując dzieło nieskończone...Jestem zaskoczony dzisiejszą pogodą... bo nie było burzy. Pozytywne zaskoczenie, tylko co mi po tym, jak się kiepsko czuję i nie dałem rady nawet wyjść z kumplami w nogę pograć. Teraz tylko leżę spokojnie, licząc, że moja kostka się zregeneruje do jutra, a "czucie się" będzie lepsze.
Wczoraj uśmiałem się z ludzkiego nieszczęścia, bo sytuacja jednocześnie niezbyt miła dla wielu ludzi była w gruncie rzeczy śmieszna i ironiczna. Mianowicie, jadąc wczoraj PKP z Piły do Chodzieży (relacja Kołobrzeg - Poznań), konduktor oznajmił nam że z Chodzieży do Poznania jest przesiadka na autobusy. I co w tym śmiesznego i ironicznego? Autobusy były podobno rozstawione już i przygotowane (pomijając 15 minutowe opóźnienie), a przyjechały po ponad pół godziny... Przynajmniej InterMarche zarobiło, bo trochę ludzi tam szło, czekając na środek transportu, w upale i duchocie wczorajszego dnia.
Byłem wczoraj w Białośliwiu się przejechać. I było miło, przyjemnie, zrelaksowałem się. Było tak fajnie, aż do momentu gdy na Szamocinie ujrzałem wielkie burzowe chmury. Zbliżała się 19 i myślałem że po drodze spotka mnie nawałnica, było ciemno i liczyłem że zmoknę w chwilę. Matka Natura po prostu zrobiła sobie ze mnie jaja. W 9 minut jechałem z Białośliwia i Szamocina, żeby uniknąć ulewy... której wcale nie było.
Wczoraj uśmiałem się z ludzkiego nieszczęścia, bo sytuacja jednocześnie niezbyt miła dla wielu ludzi była w gruncie rzeczy śmieszna i ironiczna. Mianowicie, jadąc wczoraj PKP z Piły do Chodzieży (relacja Kołobrzeg - Poznań), konduktor oznajmił nam że z Chodzieży do Poznania jest przesiadka na autobusy. I co w tym śmiesznego i ironicznego? Autobusy były podobno rozstawione już i przygotowane (pomijając 15 minutowe opóźnienie), a przyjechały po ponad pół godziny... Przynajmniej InterMarche zarobiło, bo trochę ludzi tam szło, czekając na środek transportu, w upale i duchocie wczorajszego dnia.
Byłem wczoraj w Białośliwiu się przejechać. I było miło, przyjemnie, zrelaksowałem się. Było tak fajnie, aż do momentu gdy na Szamocinie ujrzałem wielkie burzowe chmury. Zbliżała się 19 i myślałem że po drodze spotka mnie nawałnica, było ciemno i liczyłem że zmoknę w chwilę. Matka Natura po prostu zrobiła sobie ze mnie jaja. W 9 minut jechałem z Białośliwia i Szamocina, żeby uniknąć ulewy... której wcale nie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz