Powiewają biało-czerwone flagi, idą tysiące ludzi, skandują patriotyczne hasła i...
palą race, rzucają kamieniami w policję, palą "pedalską" tęczę, robią burdel z ulic Warszawy i jeszcze uważają się za kogo? Za patriotów! Od kiedy patriotyzm to niszczenie ulic miasta, palenie symbolu wolności i równości i atakowanie policji? Od kiedy patriota rzuca kamieniami w strażaków gaszących pożar? (
ciekawostka: straty na ponad 120 000 zł)
Nawet Roman Dmowski, który nie był ideałem człowieka i miał poglądy grożące państwu i jego interesom nie wyobrażał sobie takiego czegoś. Był radykalnym patriotą, podkreślam, patriotą. Te watahy ludzi to radykalni.
Radykalni idioci mający się za ludzi służących państwu. To nie są właściwe postawy... Z mojego punktu widzenia to jest przesadzenie.
Te postawy można spokojnie nazwać Skrajnym nacjonalizmem, a to ociera się, bądź jest... faszyzmem i nazizmem. Tak patrioci(?) dbają o kraj i go kochają, że poglądami są blisko dawnego ciemiężcy Polski,
Hitlera i jego kumpla
Mussoliniego. Wielcy "patrioci" są nimi, ale nie są. Się uważają za patriotów, ale przesadzają. Trzeba pamiętać, skrajny nacjonalizm i skrajny socjalizm nie są dobre. O ile skrajny socjalizm (
komunizm, anarchizm) nie jest aż tak niebezpieczny,
to faszyzm i nazizm to postawy, które niszczą państwo...
Więc... czym jest patriotyzm a czym nie jest?
Na pewno jest to czucie przynależności narodowej i tego, że Polska to mój dom. Patriota jest gotów oddać życie za kraj i stanąć w jej obronie pomimo najwyższej ceny. Patriota wywiesza flagi, uczestniczy w wyborach, płaci podatki. Patriotyzm to wiara w państwo i chęć pomocy jej. A czym patriotyzm nie jest? Nie jest to rzucanie kamieniami, palenie samochodów, niszczenie miasta i wykrzykiwanie antygejowskich, antylewicowych i antyrasistowskich haseł i palenie rosyjskiej ambasady... A potem, że Polska to kraj debili...
