sobota, 30 listopada 2013

Zmiany 69435 raz.

Myślałem dziś sporo nad wyglądem bloga i się solidnie zamęczyłem, mocno solidnie, bardzo solidnie... Znów czuję wyczerpanie i (odnosząc się do wczorajszego postu) nie czuję zmęczenia. Delikatnie ospały, słuchając Limp Bizkit (szczerze przyznam, znam tylko 2 kawałki i słucham okazyjnie jak wielu innych) leżę i się opier*alam jak cały dzień, tak samo jak jutro będę to robił...
Pewnie nikt nie zauważył zmian   Zaszły ładne zmiany graficzne jak wspomniałem. Możecie sobie zmieniać jego widok na kilka sposobów (tam gdzie macie u góry na czarnym tle Magazine). Po prawej stronie przy boku strony jest taki czarny mały pasek. Tam są inne funkcje bloga (sami zobaczcie, jakie obecnie).

No i wspomniane Limp Bizkit:


piątek, 29 listopada 2013

„Nie, Ray. Czas usiąść.”

- No. - Pearson zniżył głos. - Już się zdecydowałem. Jak będę tak zmęczony, że nie dam rady iść, to pobiegnę na bok i dam nura w tłum. Nie odważą się strzelać. Może uda mi się zwiać.
- To jakbyś skoczył na trampolinę. Z miejsca odrzucacie z powrotem na autostradę, żeby zobaczyć, jak się wykrwa­wiasz. Nie pamiętasz Percy'ego?

Już po raz 4 przeczytałem książkę S. Kinga ,,Wielki Marsz". O czym ona jest? A więc, w niedalekiej przyszłości w USA odbywają się co roku zawody, które polegają na... maszerowaniu. 100 szesnastolatków musi maszerować tempem 6km/h. Można zejść 3 razy poniżej tej granicy prędkości, za czwartym razem zawodnik dostaje czerwoną kartkę - uśmiercający strzał z karabinu. Wygrywa ten, kto wytrzyma najdłużej, a meta jest tam, gdzie padnie przedostatni zawodnik. Jest to wielkie show i narodowa rozrywka z wielką nagrodą dla zwycięzcy.
Jest to powieść z wieloma uniwersalnymi prawdami. Głównym przesłaniem jest to, że niedługo teleturnieje będą ekstremalne oraz to, że człowiek czasem desperacko trzyma się życia (w WM np. łamiąc zasady biochemii). 

Zatrzęśli budynkami, ale moje serce wciąż bije.

Tak się ciekawie składa, że niedawno wróciłem z Chodzieży. Pojechałem tam, żeby się spotkać z paroma osobami. Czy uważam to za udane? Nie. No, było fajnie, potem nie i na tym skończę rozprawianie o tym. "Miej wyjebane a będzie ci dane" no nie?
Ale gdy wracałem autobusem, pomyślałem, żeby coś tu napisać. Bo mam spooorą przerwę i braki na blogu. Czuję ogólne wyczerpanie. I psychiczne i fizycznie. Zmęczenie a wyczerpanie to dwie inne kwestie. Do końca nie jestem zmęczony (mógłbym sobie pobiegać), ale czuję wyczerpanie. Mam siły, ale te siły to za dużo jak na małe pole granicy wyczerpania.
Dobrze mi się myśli. Nawet gdy spacerowałem spokojnie po Chodzieży w niezbyt mocnym, ale rzęsistym deszczu miałem dobre rozkminy. Dostałem spokoju od paru osób, to spokojnie pomyślałem o czymś ciekawym i dobrym. 


wtorek, 12 listopada 2013

Do dupy z takim patriotyzmem!

Powiewają biało-czerwone flagi, idą tysiące ludzi, skandują patriotyczne hasła i... palą race, rzucają kamieniami w policję, palą "pedalską" tęczę, robią burdel z ulic Warszawy i jeszcze uważają się za kogo? Za patriotów! Od kiedy patriotyzm to niszczenie ulic miasta, palenie symbolu wolności i równości i atakowanie policji? Od kiedy patriota rzuca kamieniami w strażaków gaszących pożar? (ciekawostka: straty na ponad 120 000 zł)
Nawet Roman Dmowski, który nie był ideałem człowieka i miał poglądy grożące państwu i jego interesom nie wyobrażał sobie takiego czegoś. Był radykalnym patriotą, podkreślam, patriotą. Te watahy ludzi to radykalni. Radykalni idioci mający się za ludzi służących państwu. To nie są właściwe postawy... Z mojego punktu widzenia to jest przesadzenie. Te postawy można spokojnie nazwać Skrajnym nacjonalizmem, a to ociera się, bądź jest... faszyzmem i nazizmem. Tak patrioci(?) dbają o kraj i go kochają, że poglądami są blisko dawnego ciemiężcy Polski, Hitlera i jego kumpla Mussoliniego. Wielcy "patrioci" są nimi, ale nie są. Się uważają za patriotów, ale przesadzają. Trzeba pamiętać, skrajny nacjonalizm i skrajny socjalizm nie są dobre. O ile skrajny socjalizm (komunizm, anarchizm) nie jest aż tak niebezpieczny, to faszyzm i nazizm to postawy, które niszczą państwo... 
Więc... czym jest patriotyzm a czym nie jest? Na pewno jest to czucie przynależności narodowej i tego, że Polska to mój dom. Patriota jest gotów oddać życie za kraj i stanąć w jej obronie pomimo najwyższej ceny. Patriota wywiesza flagi, uczestniczy w wyborach, płaci podatki. Patriotyzm to wiara w państwo i chęć pomocy jej. A czym patriotyzm nie jest? Nie jest to rzucanie kamieniami, palenie samochodów, niszczenie miasta i wykrzykiwanie antygejowskich, antylewicowych i antyrasistowskich haseł i palenie rosyjskiej ambasady... A potem, że Polska to kraj debili...