Delikatny zastój, a może zmiana tempa na blogu. Chodzi o to, że trochę zwolniłem. Mam nieco mniej czasu, blogowanie to rzecz jasna ciekawa sprawa, jednak czuję, że trzeba zwolnić. Nie pytajcie czemu, chyba że naprawdę was to interesuje.
W odległej galaktyce, w której czasami bywam, by coś przemyśleć, powróciłem do pisania wierszy. Raz, że na konkurs trzeba było 3 "dzieła" napisać, a dwa, że mi naprawdę tego brakowało.
Ciekawe co będzie za 1000 lat, co nie? Tutaj nasze głowy mogą popisać się sporą kreatywnością, możemy tworzyć nieprawdopodobne teorie (niczym komisja Macierewicza), gdybać i sobie marzyć, odpłynąć i sobie wyobrazić, co będzie za tak odległy czas. To jest fantastyczne, takie własne science-fiction. Ostatnio mam tego dość dużo we własnym otoczeniu, tzn. zacząłem grać w OGame i znów oglądać Futuramę. No, w tym drugim, serialu twórców ,,Simpsonów", mamy ładnie popie*doloną wizję tego, co się dzieje za 1000 lat: Wiecznie nawalone roboty, morderczy gwiazdor, chory psychicznie kosmita z fiołem na punkcie rozwalenia Ziemii, budki samobójcze, robopiekło, świątynię robotologii i wiele innych... Są również machiny czasu, komunikacja jest całkowicie w powietrzu i ogólnie wizerunek jest taki, jaki sobie większość wyobraża. Mentalność jednak jest taka jak w XX w. Futurama jest ciekawa, warto oglądać ten serial. Pokażę teraz pewne zdjęcie, kolejna wizja przyszłości, rok 3000:

Kto wie, co będzie kiedyś. Ja tam się zastanawiam, ale szczerze wiem, że moje scenariusze nie są realistyczne. Myślę, że za 1000 lat będzie podobnie, jak na grafice wyżej. Tylko... kto w 1000 roku sądził, że dziś będziemy latać na księżyc, komunikować się szybko i sprawnie na całym globie i że nauka zajdzie tak daleko?
Pozdrawiam,
Janek .
W odległej galaktyce, w której czasami bywam, by coś przemyśleć, powróciłem do pisania wierszy. Raz, że na konkurs trzeba było 3 "dzieła" napisać, a dwa, że mi naprawdę tego brakowało.
Ciekawe co będzie za 1000 lat, co nie? Tutaj nasze głowy mogą popisać się sporą kreatywnością, możemy tworzyć nieprawdopodobne teorie (niczym komisja Macierewicza), gdybać i sobie marzyć, odpłynąć i sobie wyobrazić, co będzie za tak odległy czas. To jest fantastyczne, takie własne science-fiction. Ostatnio mam tego dość dużo we własnym otoczeniu, tzn. zacząłem grać w OGame i znów oglądać Futuramę. No, w tym drugim, serialu twórców ,,Simpsonów", mamy ładnie popie*doloną wizję tego, co się dzieje za 1000 lat: Wiecznie nawalone roboty, morderczy gwiazdor, chory psychicznie kosmita z fiołem na punkcie rozwalenia Ziemii, budki samobójcze, robopiekło, świątynię robotologii i wiele innych... Są również machiny czasu, komunikacja jest całkowicie w powietrzu i ogólnie wizerunek jest taki, jaki sobie większość wyobraża. Mentalność jednak jest taka jak w XX w. Futurama jest ciekawa, warto oglądać ten serial. Pokażę teraz pewne zdjęcie, kolejna wizja przyszłości, rok 3000:
Kto wie, co będzie kiedyś. Ja tam się zastanawiam, ale szczerze wiem, że moje scenariusze nie są realistyczne. Myślę, że za 1000 lat będzie podobnie, jak na grafice wyżej. Tylko... kto w 1000 roku sądził, że dziś będziemy latać na księżyc, komunikować się szybko i sprawnie na całym globie i że nauka zajdzie tak daleko?
Pozdrawiam,
Janek .
Podoba mi się ten wpis. ;)
OdpowiedzUsuń