Absolutnym nonsensem jest rozprawianie na temat odczuć co do danego posta. Uważam, że brakiem sensu jest pisanie typu "Jakoś nie wiedziałem co napisać, ale nagle postanowiłem i piszę". Chodzi o treść, a nie, jak się do niej doszło. Czytając niektóre blogi, mam wrażenie, że autor ma tyle pomysłu na posta, co ja znajomości o reelekcji kwarków i subapolacji (coś z fizyką). Nie dobija mnie to, tylko czasami żenuje. Równie dobrze można napisać "Nie zjadłem chleba z pasztetem, więc poszedłem się powiesić, bo było to takie smutne". To też nie ma sensu i po co się więcej rozprawiać na ten temat... Czas przejść do konkretów.
Więc, nie prowadzę za długo tego bloga, ale doświadczenie w blogowaniu mam i więcej niż mniej wiem, co pisać, jak pisać, po co, gdzie, czym itd. Zakładając ten blog, miałem konkretny pomysł, ale sporo myśli na realizację. Pierwsze kilka postów udostępniałem bardzo wąskiemu gronu. Trochę zagłębiałem się we własne problemy i trochę się zwierzałem. Od posta 7, który miał konkretny temat, zacząłem tę stronę udostępniać i pokazałem znów ludziom, jak piszę, czym się interesuję i co o tym sądzę. Jestem nastawiony na krytykę i pochwały, nie oszukujmy się, trzeba być na to gotowym. Nie boję się inteligentnych recenzji i komentarzy (a nie typu: Nie umiesz pisać, Twój blog jest ch*jowy, Powinieneś robić to inaczej). Chodzi mi o konkrety, a nie same puste tezy, bo takie słyszę. Wtedy odpowiadam tak samo skrótowo, bo co więcej powiedzieć? A jeśli ktoś mi powie coś konkretnego, opowie, co sądzi, jak mógłbym to robić, co jest niewłaściwe a co jest dobre, to wtedy chętne wdaję się w dyskusję. Inteligencja, to jest ta cecha, której się w tym "fachu".
Bo trzeba mieć dobry i konkretny pomysł, a nie, pisać samemu byle jakiego bloga, a czyjegoś z góry krytykować. Cóż, ja nie poradzę nic na to, że czyjś blog jest kiepski w mojej opinii i innych ludzi. Ja przyjmuję krytykę, tylko musi być obustronna, to ma być czysta wymiana myśli, a nie nawała artyleryjska i brak możliwości obrony. Mądry i inteligentny po prostu "zacznie się bawić" w coś innego i znajdzie sobie ciekawsze zajęcie. Naprawdę, odchodzę od takich bezsensownych polemik.
W moich myślach ostatnio jest takie coś: Czy pisząc bloga, autor chce z siebie zrobić kogoś mądrego, znanego i wyrobić sobie nazwisko i markę? Właśnie, kwestia wymagająca pracowania mózgu. Każdy blog ma jakiś cel (każde działanie de facto ma cel) i raz się uda, raz nie, to kwestia podejścia. Osobiście sądzę, że blog nie powinien służyć do wykreowania własnej osoby w tłumie. To nie jest ten cel. Przedstawienie własnych myśli, poglądów, zainteresowań czy jakieś miłe wskazówki to całkiem dobre motywy. Ale do jasnej cholery, nie wchodzę na jakiegoś bloga by czytać jaka jest jesień. To oczywistość, widzę że liście spadają. Robienie z siebie inteligenta poprzez pisanie bloga, to jest takie dobre jak wycieranie twarzy papierem ściernym.
Mojego bloga oceniam dobrze. Nie jest świetny, ale nie jest jakiś do d*py. Piszę go, by podzielić się i pokazać siebie. Dzielę się zainteresowaniami, myślami, poglądami. Pewnie mało z was wiedziało, że interesuję się Irlandią, uwielbiam Che Guevarę, czy to że podziwiam wrestling. Robię to, bo lubię, wręcz kocham. Nie smucę się, jeżeli wyświetleń jest mało, każdy odwiedza jak chce, a ja jestem z tego zadowolony. Nie zniechęca mnie to, że post o komuniźmie przeczytało 12 osób. Cieszę się z tego, że zdołałem te 12 osób zainteresować czymś, co jest dla mnie ważne. Wiem, że nie staję się przez to kimś wielkim, ale mogę poznać, co ludzie sądzą o moim wnętrzu, takim, które tu pokazuję. Lubiany, czy nielubiany, to jest świat i musi być pewna równowaga. Pewnie i gadam cały czas o tym samym, w tym miejscu nie ma sensu, tam też to niepotrzebne itd. Ale jeśli już tak gadam, to ma to konkretny cel. Wszystko piszę absolutnie świadomie i pokazując coś, daję znak, że istnieją jakieś wartości, rzeczy, utwory muzyczne.
Ten blog żyje własnym życiem, podlega zmianom i naprawdę, ważne są dla mnie wasze komentarze i opinie, bo dzięki temu doprowadzam do perfekcji, to co tu robię. Droga do perfekcji jest długa, strasznie długa i ciężka, pod górkę. Coś mniej więcej jak droga na Rysy. Polecam, cały dzień w drodze.

Czekam na opinie.
Więc, nie prowadzę za długo tego bloga, ale doświadczenie w blogowaniu mam i więcej niż mniej wiem, co pisać, jak pisać, po co, gdzie, czym itd. Zakładając ten blog, miałem konkretny pomysł, ale sporo myśli na realizację. Pierwsze kilka postów udostępniałem bardzo wąskiemu gronu. Trochę zagłębiałem się we własne problemy i trochę się zwierzałem. Od posta 7, który miał konkretny temat, zacząłem tę stronę udostępniać i pokazałem znów ludziom, jak piszę, czym się interesuję i co o tym sądzę. Jestem nastawiony na krytykę i pochwały, nie oszukujmy się, trzeba być na to gotowym. Nie boję się inteligentnych recenzji i komentarzy (a nie typu: Nie umiesz pisać, Twój blog jest ch*jowy, Powinieneś robić to inaczej). Chodzi mi o konkrety, a nie same puste tezy, bo takie słyszę. Wtedy odpowiadam tak samo skrótowo, bo co więcej powiedzieć? A jeśli ktoś mi powie coś konkretnego, opowie, co sądzi, jak mógłbym to robić, co jest niewłaściwe a co jest dobre, to wtedy chętne wdaję się w dyskusję. Inteligencja, to jest ta cecha, której się w tym "fachu".
Myśli zbędne.
Bo trzeba mieć dobry i konkretny pomysł, a nie, pisać samemu byle jakiego bloga, a czyjegoś z góry krytykować. Cóż, ja nie poradzę nic na to, że czyjś blog jest kiepski w mojej opinii i innych ludzi. Ja przyjmuję krytykę, tylko musi być obustronna, to ma być czysta wymiana myśli, a nie nawała artyleryjska i brak możliwości obrony. Mądry i inteligentny po prostu "zacznie się bawić" w coś innego i znajdzie sobie ciekawsze zajęcie. Naprawdę, odchodzę od takich bezsensownych polemik.
Blog do kreacji wizerunku?
Samoocena bloga
Mojego bloga oceniam dobrze. Nie jest świetny, ale nie jest jakiś do d*py. Piszę go, by podzielić się i pokazać siebie. Dzielę się zainteresowaniami, myślami, poglądami. Pewnie mało z was wiedziało, że interesuję się Irlandią, uwielbiam Che Guevarę, czy to że podziwiam wrestling. Robię to, bo lubię, wręcz kocham. Nie smucę się, jeżeli wyświetleń jest mało, każdy odwiedza jak chce, a ja jestem z tego zadowolony. Nie zniechęca mnie to, że post o komuniźmie przeczytało 12 osób. Cieszę się z tego, że zdołałem te 12 osób zainteresować czymś, co jest dla mnie ważne. Wiem, że nie staję się przez to kimś wielkim, ale mogę poznać, co ludzie sądzą o moim wnętrzu, takim, które tu pokazuję. Lubiany, czy nielubiany, to jest świat i musi być pewna równowaga. Pewnie i gadam cały czas o tym samym, w tym miejscu nie ma sensu, tam też to niepotrzebne itd. Ale jeśli już tak gadam, to ma to konkretny cel. Wszystko piszę absolutnie świadomie i pokazując coś, daję znak, że istnieją jakieś wartości, rzeczy, utwory muzyczne.
Ten blog żyje własnym życiem, podlega zmianom i naprawdę, ważne są dla mnie wasze komentarze i opinie, bo dzięki temu doprowadzam do perfekcji, to co tu robię. Droga do perfekcji jest długa, strasznie długa i ciężka, pod górkę. Coś mniej więcej jak droga na Rysy. Polecam, cały dzień w drodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz