czwartek, 7 sierpnia 2014

I’ve said it a thousand fucking times...

Nareszcie zakończyło się rwanie wiśni... 11 dni, niby niedużo, ale męczy. Nerwy też trochę dostały, ale od jutra kilkudniowy odpoczynek poza miastem. Odpoczynek od fejsa i tych innych rzeczy także. Biorę mnóstwo książek, zeszyt i długopis, żeby tworzyć, wyciszyć się, pisać...
Ostatnio mam nerwową kaszankę, dosłownie... Co chwilę myślę inaczej, dostaję kurwicy o byle co... z resztą, jak o jednej rzeczy myślę na 2123 sposoby...

https://www.youtube.com/watch?v=E_Vez_aKIyI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz