niedziela, 16 marca 2014

Ach, te 2 miesiące...

Cześć. Co tam?

Całe 2 miesiące bezczynności na tym blogu uczyniły go nudnym i stojącym w miejscu. Zresztą regularnie pisząc to lepiej nie jest. Po długim czasie postanowiłem zajrzeć na ten zaniedbany zaułek gromadzenia mych fatalnie opisywanych myśli. Do końca tych myśli nie ogarniam, każda ma swój kierunek i biegnie zwariowanym torem. Trudno te myśli mi przelać na papier, ciężko mi ostatnio chwycić długopis, bo nie chcę zostawiać pustej kartki, zawsze się przyda do kartkówki czy drobnych notatek. Nawet wyszedłem z wprawy, nie wiem czy następny wiersz będzie normalnie "wyglądał". Trudno mi uwierzyć, że chwytając długopis i pustą kartkę nie potrafię na niej nic zapisać. Kurde, no bywa.

Ostatni tydzień minął pod znakiem robienia prezentacji, dokładnie 3. Kilka dni siedzenia do późna trochę mnie osłabiło, wszystkie myśli skupiłem na tej pracy i nauce. Pomimo tego, że z wszystkich przedmiotów mam progres, to mam regres w swoim charakterze i zachowaniu...

Zaczynam czytać E. Hemingwaya, dokładniej ,,Komu bije dzwon", wciąga znacznie bardziej niż ,,Dżuma", której nikomu jako lektury nie życzę. Jednakże ,,Makbet" już za miesiąc, więc to także muszę "ogarnąć", ale znacznie większą ochotę mam na Hemingwaya, co nie powinno nikogo dziwić.

Jutro jadę odebrać okulary, od wtorku zaczynam straszyć na nowy sposób...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz